Ludzie noszą swoje rzeczy w różnorakich pojemnikach od czasów prehistorycznych. Neolityczny człowiek Ötzi miał na swoim wyposażeniu kilka torebek i pojemnik z kory brzozowej do przechowywania rozpałki. 

W paleolicie ludzie migrowali, więc potrzebowali sposobu, by móc transportować swój dobytek. W zależności od wagi i kształtu, przedmioty noszono na ramionach, głowie, rękach, plecach, przy pasie czy na pasku mocowanym na czole, używano sań i worków ciągniętych po ziemi. Ludzie potrzebowali zabierać ze sobą narzędzia, ekwipunek potrzebny do polowań, jedzenie i wodę. Poza tym jakoś musieli transportować również swoje dzieci i cały sprzęt do obozowania. 

Punktami przełomowymi było wynalezienie koła oraz oswojenie zwierząt jucznych. 

Szybko przekonano się też, że skóra zwierząt świetnie nadaje się do tworzenia pojemników. Początkowo używano surowych skór, których okres trwałości był bardzo krótki. W końcu ludzie zmienili swój tryb życia z koczowniczego na osiadły, co umożliwiło im korzystanie z nowych rodzajów tworzyw - ceramiki. 

W trybie osiadłym zapotrzebowanie społeczności na pojemniki znacznie wzrosło, wystarczy wyobrazić sobie ile różnych pojemników potrzebuje w swojej pracy rolnik czy jakikolwiek wytwórca. Fartuchy, torby, sakwy, tobołki, kosze, beczki, ceramika, butelki, skrzynie, klatki. 

Znaczenie łowiectwa wciąż było bardzo wysokie, bo chociaż ilość zwierzyny przy siedliskach ludzkich się zmniejszała. Myślistwo zmieniło się - stało się zawodem a nie powszechną koniecznością każdego członka społeczności. Ludzie wciąż potrzebowali skór, kości, poroża, rogów i alternatywnego źródła mięsa, myśliwi zakładali więc bazy oddalone od siedlisk. 

W stałych osiedlach możliwe stało się garbowanie skór. Garbowano roślinnie, wymagało to dużo czasu i nadzoru. Zapotrzebowanie na skóry i futro nie zmalało nawet wtedy, gdy nauczono się prząc wełnę i len oraz tkać. 

Zużyte pojemniki, ubrania czy obowie były wyrzucane i natychmiast ulegały rozkładowi. Tylko jeśli materiał organiczny trafił na podmokły grunt np. na bagnach czy w studni, miał szansę na przetrwanie. WIele znalezisk to wyposażenie osób, które utonęły w trzęsawiskach i na bagnach. Przetwarzanie skór poprzez ich natłuszaczanie, odymianie i garbowanie znacznie zwiększało ich trwałość i przydatnośći. Giętka, garbowana skóra nadawała się do formowania. 

Na przykład pod Dordrecht, miastem o wysokim poziomie wód gruntowych zachowało się z dawnych czasów kilka tysięcy butów i kilkadziesiąt sakiewiek. Buty zużywały się kiedyś bardzo szybko, a dobra sakwa mogła służyć i przez całe życie. 

Bardzo niewiele sakiewek zachowuje się w całości, zwykle tylko te najprostsze. Często brakuje elementów, które były wytwarzane z materiałów tkanych oraz inaczej wyprawianej skóry np. zamszu. Poza tym namoknięta skóra wygląda niemal identycznie jak gleba, w której się znajduje, dlatego mnóstwo artefaktów zostało niechcący zniszczonych. 

Rozkwit popularności sakiewek przypada na czasy średniowiecza, kiedy były niezastąpione jeśli chodzi o przetrzymywanie drobiazgów takich jak pieniądze, klucze, grzebienie, pieczęcie czy dokumenty. Sakwy w Europie zachodniej były bardziej stonowane w porównaniu z Europą wschodnią czy południową, gdzie widoczne są wpływy wschdonie. 

W XVIII wieku zaczęto esperymentować z metodami garbowania, co okazało się zgubne dla przetrwalności wyrobów skórzanych.